FANDOM


Noc. Ja i moich dwóch kolegów (Krzysiek i Bartek) wychodzimy z domu koleżanki, byliśmy w odwiedziny. Świetnie się bawiliśmy, ale trzeba było wychodzić. Nie wiedziałem, którędy najszybciej i najprościej wrócić do naszych domów, bo mieszkamy blisko siebie, prawie jak sąsiedzi. Krzysiek miał pomysł:

- Słuchajcie, a może przejdziemy przez ten lasek. Dobry skrót. Wcześnie wrócimy.

Zgodziliśmy się bo innych pomysłów nie było a ten był całkiem sensowny. Nie baliśmy się chodzenia do lasu w nocy. Była absolutna cisza. oprócz dźwięku łamiących się gałązek po których chodziliśmy.

- Chwila! Czy tutaj nie ma żadnych dzikich zwierząt takie jak wilki. - Powiedział z niepokojem Bartek.

- Ale ich tu nie ma od jakiegoś czasu co jest trochę podejrzane. - Powiedziałem.

- Całe szczęście że ich tu nie ma bo mielibyśmy przesrane. - Żartobliwie powiedział Krzysiek.

Nagle usłyszeliśmy jakby jeszcze ktoś za nami chodził. Odwróciliśmy się gwałtownie. Niczego tam nie było.

Żeby umilić czas oglądaliśmy se śmieszne filmiki. Zaszliśmy w głąb lasu.

Lać mi się chce. - Powiedział Bartek. - Idę w krzaki, zaczekajcie na mnie.

- Dobrze.

Po chwili wybiegł z krzykiem blady jak trup, zadyszony. Nie wiedzieliśmy co mu jest.

- Zobaczcie. - Wydukał.

Weszliśmy i zobaczyliśmy. Czysty horror. Głowy saren, jeleni, lisów i wilków i trochę skór przywiązane do drzew. Zasmuciłem się tym jak można tak traktować zwierzęta. Zobaczyłem też strzały do łuku wbite w drzewa.

Przerażony usłyszałem szelest dochodzący z drzewa. Jakaś postać siędząca na gałęzi. 

Zeskoczył z drzewa. Można mu było się dobrze przyjrzeć. W czerwonym kapturze i rozszarpanej pelerynie i chyba lekka czarna zbroja pokrywająca ciało. Nie było widać twarzy tylko krwistoczerwone oczy. Wyciągał ręke po łuk i strzały. Uciekliśmy w stronę wyjścia. Strzelił. Na szczęście spudłował. Potknąłem się o korzeń wielkiego drzewa. Bałem się że mnie zabije,ale on tylko stał i schował strzały. Dobrze że mam dobrych kolegów i przyszli mi pomóc wstać. Obok mnie leżał kamień i pod wpływem jakiegoś impulsu uderzyłem łowcę w twarz. Zobaczyłem część jego twarzy i już byłem w 100% pewny że to nie człowiek. Czarna twarz z rysami jakby po obrażeniach. Naszym oczom ukazało się wyjście. Bolała mnie ręka i noga, ciężko było mi biec. Ale koledzy mi pomogli. Łowca w ogóle nas nie gonił. Spokojny wrócił do głębi lasu. Uradowani wróciliśmy do domu i nie chcieliśmy nikomu mówić co się stało. Wróciliśmy cali, zdrowi i żywi. Długi czas nie szedłem do tego lasu by znowu nie mieć do czynienia z Ponurym Łowcą.

Ale jedna myśl mnie zastanawiała i cieszyła:

Czemu kiedy leżałem to mnie oszczędził. Ale teraz już wiem. On nie chciał mnie, chciał ciebie. I czeka. Czeka w lesie.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki